26 lutego 2016 roku - Takie są fakty - Policja Łódzka

Takie są fakty

26 lutego 2016 roku

W nawiązaniu do artykułu pt.: "Dopalacze kontra Policja", który ukazał się 25 lutego 2016 roku w łódzkim wydaniu Gazety Wyborczej pragnę zauważyć, że autorka zawarła w swoim tekście szereg nierzetelnych informacji, które wpływają negatywnie na wizerunek łódzkiej Policji.

Autorka zbierała informacje w Zespole Prasowym KWP w Łodzi do 18 lutego 2016 roku i cytowana wypowiedź asp. Anety Sobieraj pochodzi właśnie z tego dnia. Od tamtego czasu do publikacji artykułu upłynęło 7 dni. W tym czasie policjanci przeprowadzili szereg czynności procesowych i gromadzili materiał dowodowy. W przedmiotowej sprawie w uzgodnieniu z Prokuratorem Rejonowym Łódź – Śródmieście prowadzone jest już postępowanie w kierunku popełnienia przestępstwa z art. 37b ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej oraz art. 165 k.k. tj. sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia, a także wykroczenia z art. 69 kodeksu wykroczeń – usuwanie znaków umieszczonych przez organ państwowy (dot. plomb PIS-u). Czytelnik został wprowadzony w błąd, gdyż otrzymał nieaktualne informacje.

Autorka zasugerowała, że kiedy policjanci stoją pod drzwiami sklepu przy ulicy Nawrot, obsługa odbywa się w lokalu przy Rzgowskiej. Jest to informacja nieprawdziwa, gdyż sklep przy ulicy Rzgowskiej jest zamknięty i cały czas pozostaje pod nadzorem funkcjonariuszy policji.

Odnosząc się do stwierdzenia cyt.: „…Policji sprawa nie interesuje…”, informuję, że policjanci reagują na każdą prośbę PPIS-u o pomoc i udzielają inspektorom wsparcia przy podejmowanych czynnościach. W roku 2015 policjanci 22 razy udzielili pomocy przy czynnościach PPIS w Łodzi podczas kontroli sklepów oferujących do sprzedaży tzw. środki zastępcze m.in. we wskazanych wyżej placówkach. Do 16 lutego 2016 roku - przy ul. Nawrot - udzielono pomocy 3 razy. Teza postawiona w artykule, że przedstawicielka Sanepidu musi sama mierzyć się z dwoma mężczyznami przebywającymi w objętym postępowaniem sklepie jest więc nieprawdziwa.

Podkreślam, że kontrole PPIS-u w sklepach podejrzewanych o wprowadzanie do obrotu substancji zastępczych wynikają głównie z policyjnego rozpoznania i są następstwem informacji zebranych przez policjantów monitorujących to zjawisko. Nie można więc zatem zgodzić się z twierdzeniem, że policjanci zrzucają całą odpowiedzialność na PPIS.

Przypominam,że służby publiczne działają na podstawie i w granicach prawa. W przypadku, gdy oferowany produkt zawiera substancje zawarte w załączniku do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, pełny zakres czynności procesowych wykonuje policja. W przypadku, gdy okaże się, iż jest to tzw. środek zastępczy, sprawa trafia do PPIS-u, który z mocy ustawy jest podmiotem właściwym do podjęcia czynności w ramach dystryktu
administracyjnego.


kom. Adam Kolasa  - Zespół Prasowy KWP w Łodzi